Izabela Maciejewska

Miłość na przedniej straży

Finisaż wystawy Miłość na przedniej straży / L’amour à l’avant-garde, Ośrodek Propagandy Sztuki, Miejska Galeria sztuki w Łodzi, 2017

tekst: Alicja Cichowicz
koncepcja wystawy i pomysłodawczyni tytułu: Izabela Maciejewska

Miłość na przedniej straży / L’amour à l’avant-garde
to tytuł wystawy, w której bierze udział troje łódzkich artystów: Izabela Maciejewska, Ola Kozioł i Artur Chrzanowski. Jej przesłaniem jest wskazanie potrzeby zmiany samoświadomości ludzi XXI wieku, konieczności dialogicznej postawy wobec świata – relacji Ja-Ty – mówiąc słowami Martina Bubera, życia w zgodzie z samym sobą, innymi ludźmi i naturą. Tytułowa miłość odnosi się bowiem do szerokiego rozumienia tego pojęcia – jako zasady poszanowania i empatii wobec wszelkich żywych istot. 

Człowiek, myśląca cząstka Kosmosu, kierując się racjonalizmem, paradoksalnie przestał rozumieć swoje miejsce na ziemi, tracąc poczucie jedności ze światem na skutek materialnego jedynie jego traktowania. Racjonalizm rozdzielił naturę od kultury oraz świadomości ludzkiej, pokazując nam płaski, jednowymiarowy, fizyczny jedynie świat, który sklasyfikowaliśmy, pokawałkowaliśmy, tworząc z niego gigantyczne laboratorium. W ten sposób zabiliśmy całą planetę, zapominając o ekosystemie, istotach ją zamieszkujących, wewnętrznej sferze życia człowieka – jego emocjach, uczuciach, moralności, duchowości. 

Sztuka winna być skutecznym narzędziem w osiąganiu upragnionej harmonii w świecie, w akceptacji i miłości także wobec tego, co wydaje się niemożliwe do kochania. Szacunku dla planety, zamieszkujących ją wszystkich ludzi bez wyjątku, bez względu na płeć, pochodzenie, rasę, światopogląd, orientację religijną i seksualną oraz dla naszych „braci mniejszych”. 

W obronie całej grupy słabszych, wykorzystywanych, pozbawionych pancerza ochronnego ludzi – „Innych”, staje w swoich realizacjach Iza Maciejewska. Empatycznie czuje ból, poczucie odrzucenia i krzywdy dyskryminowanych z powodu swej odmienności, nieakceptowanych i przez to wyśmiewanych, spotykających się z agresją ze strony dużej części społeczeństwa. Porusza problem osób o „tożsamościach nienormatywnych”, „niepoprawnych” religijnie lub światopoglądowo. Solidaryzuje się z wszystkimi wykluczanymi we wszelkich możliwych formach, od obyczajowych, przez zawodowe, po społeczne i kulturowe, skazanych na pogardę i ostracyzm ze strony pozostałych – „normatywnych”, na życie na marginesie życia. 

W trójkanałowym wideo „Pokój Emily Dickinson” artystka ukazuje prywatną przestrzeń słynnej XIX wiecznej amerykańskiej poetki, w której zamknęła się na ostatnich 20 lat egzystencji. Wycofawszy się z życia publicznego i towarzyskiego, zatrzasnęła drzwi pokoju i swej Duszy, oddając się sztuce, tworząc nowatorskie wiersze. Biografowie Dickinson do dziś próbują dociec, jakie traumatyczne wydarzenia skłoniły ją do tego radykalnego gestu (sugerują m.in. chorobę – epilepsję i nie mogącą się spełnić, nie do zaakceptowania w jej purytańskim środowisku, miłość do bratowej). Rozczarowana światem, czując się „odmieńcem”, ta „galernica wrażliwości” jedyną możliwość godnej egzystencji odnalazła w swej pustelni oraz „świątyni” własnej Wyobraźni. 

W instalacji „Moim przyjaciołom” Iza Maciejewska nawiązuje do kolaży Władysława Strzemińskiego „Moim przyjaciołom Żydom” – serii rysunków wykonanych charakterystyczną miękką, „biologicznie” falującą linią, oddającą w schematyczny sposób postaci ludzkie, zestawionych z wstrząsającymi fotografiami. Zdjęciami z getta i obozów Zagłady, ukazującymi zmasakrowane ciała, piszczele i czaszki pomordowanych ludzi. 

A przecież nasze ciało jest święte, co pokazuje artystka w przepięknym wizualnie, poetyckim filmie wideo „Sacrum” (ze zbiorów Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi). Wykorzystując archiwalne fotografie gotyckiej francuskiej architektury Maciejewska pokazuje jej elementy zbieżne z anatomią człowieka. Charakterystyczne dla gotyku krzyżowo-żebrowe sklepienia są odzwierciedleniem naszych żeber, portal to splot słoneczny, tęczówka i źrenica naszego oka zapewne stały się dla budowniczych katedr inspiracją witrażowej rozety. W filmie obrazy architektury i elementów ludzkiego ciała nakładają się na siebie, wzajemnie przenikają. Nasze ciało jest bowiem – według słów Św. Pawła – świątynią, w której mieszka Duch Boży. I właśnie o duchowy aspekt człowieczeństwa chodzi artystce.

Jako symbol pojednania – od wieków skłóconej rodziny ludzkiej – Iza Maciejewska proponuje TĘCZĘ.

Namalowaną na dachach budynków, widoczną z lotu ptaka. Na wystawie pokazuje projekt tego mega-formatowego malowidła. Tęcza to także znak przymierza z Naturą. Pomost między niebem i ziemią, od wieków w mitologiach uznawany za symbol łączności ludzi i bogów, stwórcy i stworzenia.

Tęcza – zjawisko optyczne powstające wskutek załamania, rozszczepienia i odbicia światła słonecznego na kroplach deszczu, mżawki czy mgły – materializuje się dzięki dwóm podstawowym, archetypicznym, niezbędnym do życia substancjom: ŚWIATŁU i WODZIE. 

Wszak urodzić się to ujrzeć światło świata. W wielu kulturach ludzie łączyli mit kreacyjny świata z witalnymi siłami światła. W wymiarze duchowym, w chrześcijaństwie, światło wiązano z pojęciem dobra i prawdy, poprzez wcielenie go w akt stworzenia. Bóg dostrzegając dobro światła oddzielił je od ciemności, tworząc dzień i noc. Rozpraszające ciemności, niematerialne światło, dające życie i ogarniające wszystkie rzeczy jest symbolem Boskiej natury. Światło słoneczne umożliwiające odbiór świata, stanowi podstawę widzenia. Przywołuje – wyryte w umyśle każdego człowieka – pragnienie odkrycia prawdy i osiągnięcia pełni poznania. Tworzy też metaforyczną więź między sferą ludzką i boską. Stanowiąc reprezentację obecności Boga – „światła niebios i ziemi”, kreuje przestrzeń duchową. 

Światło symbolizuje także: dobro, świętość, intelekt, wiedzę , natchnienie, intuicję, wieczność. 

WODA jest motywem przewodnim wystawy Artura Chrzanowskiego. Nawiązując do przeszłości budynku, w którym mieści się obecnie Ośrodek Propagandy Sztuki – pijalni wód leczniczych – głównym elementem swej instalacji site specific artysta czyni fontannę. Prezentowany na ścianie film wideo ukazuje różne formy materialności wody. 

Woda to – według „Słownika symboli” Herdera – prapoczątek wszelkiej egzystencji (materia prima), pełnia wszystkich możliwości. W kosmologii indyjskiej na wodzie unosi się kosmiczne jajo. W „Genesis” nad wodami unosi się Duch Boży. U Talesa woda to arche – źródło i kres rzeczy, trwała ich podpora, pryncypium wszechświata. 

W większości kultur i religii jest symbolem cielesnej, psychicznej, duchowej siły oczyszczenia i odnowy (kąpiel, obmycie rąk i nóg, chrzest), ideą odrodzenia. Najpełniej ideę tę wyraża woda żywa, będąca w ruchu, szczególnie zaś źródło. To jedyne miejsce gdzie woda płynie ku górze, dlatego łączy się je z przejawem i oddziaływaniem sił wyższych, świętych. Wydobywając się z wnętrza ziemi, źródło jest miejscem styku 

dwóch światów. Tryska z „innego świata”, z podziemi i wypływa na ziemski świat. Woda źródlana jest świeża, objawia pierwotną czystość. „W starożytności - mówi Władysław Kopaliński - oddawano jej cześć jako istocie żywej i w naturze swej boskiej”. Źródło to nie tylko miejsce spotkań człowieka z wyższymi mocami. Przy źródłach zawiązywały się znajomości, umacniały ludzkie więzi i rodziły miłości. 

Artur Chrzanowski w centrum instalacji stawia fontannę, której forma nawiązuje do źródła (a zarazem do pierwotnie czystych, leczniczych wód podziemnych). Artysta przywołuje jeszcze inną symbolikę akwatyczną. Sugeruje, że woda w zbiorniku to lustro, w którym można się przejrzeć, szukając odpowiedzi na pytania o swą metafizyczną, prawdziwą tożsamość, pozwalające na refleksyjne oglądanie swego oblicza w zwierciadle natury. Rozpryskujące się krople wody, skrapiają zgromadzonych wokół fontanny ludzi. 

Rytualne skrapianie, znane w większości religii, uważa się za symbol przekazywania mocy, energii i życia. Aspersja, pokropienie poświęconą wodą, według Kopalińskiego znaczy tyle, co „mentalna przemiana, odzyskanie właściwego stanu rytualnego albo duchowe zapłodnienie”. 

Rolą sztuki, rolą twórców od zarania było wyjaśnianie społeczeństwu sekretów natury, szukanie miejsca człowieka w nieskończonej strukturze kosmosu, sensu jego istnienia i przeznaczenia. We wcześniejszych kulturach to przyroda objawiała ludziom absolut i prawdy bytu, potem – zgodnie ze światopoglądem racjonalistycznym – została odczarowana, zaś „niebo gwiaździste nad nami” przestało być hierofanią. 

Ola Kozioł próbuje na nowo „zaczarować” świat. W swej sztuce – głównie performansach współtworzonych z naturą – porusza tematy szacunku dla otaczającej nas przyrody, zwierząt i ludzi. Radości płynącej z samego faktu istnienia. Szuka kontaktu z naturą, próbując odnaleźć swą tożsamość i duchowość. 

Dwukrotnie (2013, 2014) wyrusza w artystyczną pielgrzymkę z Łodzi do Częstochowy, odbywając jednocześnie duchową podróż. Maszerując tworzy jednocześnie „pieśń drogi”. Wyśpiewuje mijanym polom, używając techniki „białego głosu” – archaicznego śpiewu na otwartym gardle, idealnego do niesienia się wśród otwartych przestrzeni. Śpiewa lasom i napotkanym zwierzętom. Te hymny na cześć harmonii ze światem, nasycone emocjami swoiste dźwiękowe modlitwy, modlitwy bez słów, działają energetyzująco i oczyszczająco zarazem. 

Dźwięk to pierwotny wobec mowy instrument komunikacji człowieka ze światem. Odgłosy natury – wiatru, burzy, zwierząt ostrzegały przed niebezpieczeństwem. Człowiek musiał patrzeć i słuchać, co mówi mu świat. 

Podczas swej samotnej wędrówki artystka pukała też do drzwi domów napotkanych ludzi, prosząc ich o nocleg. W podzięce wręczała im robione w czasie drogi chabry z bibuły, spotykając się z uśmiechem, ciepłem, serdecznością i otwartością, celebrując radość kontaktu z drugim człowiekiem. 

Ola zaświadcza, że pielgrzymka ją odmieniła, była nie tylko próbą sprawdzenia, ale też przekroczenia siebie – swych lęków i nieufności wobec świata. W drodze miała poczucie „całości i jedności z tym, co wokół”. Bycia „tym samym, co pole, kamienie, drzewa, liście, wiatr i woda”. 

„Mam przed oczyma obraz >>czucia<< siebie na polanie, koło lasu i trzy sarny obok mnie (już nie byłam im intruzem, obca, nie bały się!). To przelotne przebłyski PRAWDY, jaką dane było mi poznać”. 

I gdzie indziej „Poczułam, że jestem całością z Wielką Siecią Życia (..) Tak pojęłam Duchowość.” 

Wystawę Oli otwierają sztandary z wizerunkami zwierząt: Saint Sus Scrofa (Święta Świnia), Saint Vacca (Święta Krowa) i Saint Gallus (Święta Kura). 

Powiewający sztandar (sam oznaczający przynależność narodową lub grupową) jest symbolicznym wyrazem przełomu, siły przemiany wskazującej przyszłość. 

Również uświęcone przez Olę zwierzęta mają moc symboliczną. Wizerunek świni był amuletem przynoszącym 

szczęście i płodność już wśród starożytnych Egipcjan, Greków i Celtów.

Krowa to symbol macierzyńskiej ziemi i opiekuńczej ochrony. W Egipcie czczono ją jako boginię Hathor- symbol nadziei i odnowy życia. W Indiach krowa jest świętą żywicielką. W buddyzmie zaś wizerunek krowy jest kojarzony z rozwojem człowieka prowadzącym do wewnętrznego oświecenia.

Kura w Ameryce Południowej i na Wyspach Karaibskich jest przewodniczką dusz w szamańskich obrzędach inicjacyjnych, zwierzęciem kultowym w ekstatycznych świętach magiczno-religijnych. 

Sztuka Oli Kozioł jest szamańska. W jednym z filmów wideo artystka – swoim śpiewem – przeprasza ciężarną krowę za złe traktowanie jej sióstr. Ta zaś, stoi nieruchomo „jak zaczarowana”, słuchając dźwięków przejmującej pieśni.

W dwóch dokumentacjach performensów widzimy artystkę odzianą w futrzany kostium. W pracy „Floofy on a farm” próbuje nawiązać kontakt ze zwierzętami, chodzi „na czworaka” między końmi i osiołkami, powoli oswaja je ze sobą, do tego stopnia, że wkrótce dają się głaskać po pyskach.

W „Pieśni o współczuciu” – ubrana w futra z odzysku, z maską na twarzy, „białym głosem” wprowadza się w trans, pisząc w imieniu człowieka węglem na desce: „Przepraszam wszystkie ssaki morskie, ryby, gady i płazy i ptaki i ssaki lądowe za całe zło jakie wam wyrządziłem”.

Każdy szaman w swej inicjacyjnej podróży zjednuje sobie duchy pomocnicze, które z reguły mają zwierzęcą postać. Poznanie przez szamana języka zwierząt jest równoznaczne z poznaniem sekretów natury. Zwierzęta bowiem mogą objawiać tajemnice przyszłości, gdyż są uznawane za zbiorniki dusz zmarłych lub epifanie bogów. Duchy pomocnicze są źródłami mocy szamana. Swoje magiczne siły czerpie on zawsze z fizycznego powinowactwa z Naturą. 

„Kiedy szaman uczestniczy w sposobie bycia zwierząt – pisze Mircea Eliade – przywraca sytuację, jaka istniała w czasach mitycznych, gdzie rozdział między człowiekiem a światem zwierzęcym nie został jeszcze dokonany. (…) Przyjaźń ze zwierzętami, rozumienie ich języka, to syndromy raju (…) to oznaki, że szaman przywrócił sytuację rajską, utraconą u zarania czasów.”

Na początku człowiek żył nie tylko w pokoju ze zwierzętami, ale potrafił się z nimi porozumiewać.

Dzięki szamanowi, działającemu zawsze w interesie zbiorowości, człowiek rozumie swoje miejsce na ziemi i we wszechświecie, potrafi znaleźć swoje wewnętrzne moce, poznając – poprzez – uczestnictwo w rytuale – pierwotne objawienia mityczne, zyskując świadomość duchowej jedności społeczeństwa. Człowiek współczesny utracił poczucie tej jedności. Nie potrafi „otworzyć drzwi” do duchowej łączności z Kosmosem, przyrodą i samym sobą, gdyż zgubił gdzieś klucz do rozumienia swego życia. 

Sztuka – jak niegdyś rytuały szamańskie – ten klucz odnajduje. Współcześnie to artysta jest – jak mówił Joseph Campbell – „odpowiednikiem szamana”. 

Szaman to terapeuta wspólnoty, pośrednik między sacrum a ludem, pozwalający mu – w rytuale – przeżyć communio – zjednoczenie z całym bytem. Dziś artyści poprzez swoje dzieła próbują powrócić do stanu, w którym nie zarysowały się jeszcze granice między „ja” i otoczeniem. Wskazać odbiorcom, że kontakt ze światem powinien opierać się na bezpośrednim uczestnictwie, poczuciu miłości i jedności wszystkiego, co żyje, zaś kontakty między ludźmi powinny wynikać z empatii, będącej warunkiem akceptacji. Namówić do ujrzenia bytu w innym świetle, dotarcia do stanu bezpośredniego jego oglądu, bez intelektualnej deformacji, osiągnięcia równowagi serca i rozumu. Porzucenia oddzielonego od reszty bytu „ja” i urzeczywistnienia swego związku z wszechświatem. Zestrojenia swej psycho-fizycznej energii z energią kosmiczną. Bycia „tu” i „teraz”. Poczucia wieczności czasu i przestrzeni.

sztuka   video  /  fotografia  /  instalacja  /  rzeźba

Copyright Izabela Maciejewska I Wszystkie prawa zastrzeżone

Zamieszone na stronie projekty stanowią utwory w rozumieniu przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie przewidzianej w tej ustawie. Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych na stronie, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Autorki jest zabronione.